Pomimo że nie jest to moja ulubiona tematyka, w tym wypadku nie wahałam się specjalnie. Obraz był bardzo dobrze namalowany - i był ładny. No i miałam go tylko skopiować - a kopiowanie jest dość proste. Gorzej u mnie z własnymi pomysłami;)
No i tak powstał kolejny obraz na płótnie, specjalnie na prośbę mojej mamy. Oto on:
Malowałam go jakiś tydzień, może dwa. Najwięcej problemu miałam z oczami. Długo w miejscu oczu były białe miejsca, bo bałam się zabrać za ich malowanie. A gdy już w końcu się przemogłam i namalowałam pierwszą wersję, okazało się, że lewe oko jest wyżej. No więc niewiele myśląc, zamalowałam je białą farbą. Ale nie chciałam już patrzeć na taki pusty oczodół, więc jeszcze tego samego wieczoru Jezus miał oko z powrotem.
Żeby znowu nie namalować czegoś nie na tej wysokości co trzeba, przy kolejnej próbie posłużyłam się linijką. Teraz już oczy są w miarę równo osadzone. A na kolejne poprawki już i tak za późno, bo obraz ma już swoje lata (no dobra, pół roczku - powstał w czerwcu 2014 roku). I wisi już od dawna w mieszkaniu moich rodziców:>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz