Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abstrakcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abstrakcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 kwietnia 2024

Obraz niedokończony

 






Ten obraz namalowałam dla męża. Duży format, bo aż 50/70cm. Im dłużej stoi i go nie tykam, tym bardziej mi się podoba. Być może nie będę go już kończyć. 

Tu mamy parę zbliżeń: 






A poniżej kilka wcześniejszych etapów. Etap z zielonym był bardzo słabym pomysłem;) 






Za to tu na początku było całkiem interesująco: 


Może nawet ktoś rozpozna sens tych bazgrołów, jak się dłużej przyjrzy;) 

Jeszcze jedna uwaga dotycząca ramy: kupiłam ją w jakimś markecie. I chyba nie polecam tak kupować, zwłaszcza dużych formatów. Bardzo jest krzywa i nie trzyma kątów prostych. 


wtorek, 31 października 2023

Tam gdzie dochodzi światło






Namalowałam taki obraz. Nie bardzo wiem co o nim powiedzieć. Nie o każdym coś się da. 

Na pewno można go powiesić jakąkolwiek stroną i będzie wyglądać całkiem spoko;) 

Ma zamalowane boczki. Zawsze to robię:) 





Malowanie to u mnie długi proces, i tym razem nie było inaczej. Tutaj faza sprzed paru dni: 




Te fotki z kolei są z 24 listopada 2017 roku. Więc trochę czasu minęło;) 








wtorek, 30 maja 2023

Pływać jak delfiny

 Skończyłam malować taki obraz: 


Proces malowania trwał parę lat. Pierwszy raz namalowałam coś na tym płótnie przed rokiem 2018. Była to jakaś abstrakcja, ale użyta inna paleta barw. Patrzyłam na tamtą wersję i niezbyt mi się to podobało. Coś tam namaziałam, te dwa kształty ptako-rybne. I rzuciłam w kąt. 

No i dwa tygodnie temu, czyli w maju 2023 popatrzyłam na to płótno i mnie olśniło. Malowałam z tydzień: wieczorami, w dzień, jak tylko miałam wolną chwilę. I powstało to co powyżej. I uwielbiam to co wyszło:) 

Poniżej wstawię kilka zbliżeń i kilka wcześniejszych wersji. 





A teraz parę poprawek z ostatnich dwóch tygodni: 






A teraz fotki naprawdę stare. Ta poniżej z 21 sierpnia 2017 roku. Zamalowywałam sobie jakiś wcześniejszy obraz. Teraz sama nie wiem, czy nie było to fajniejsze w sensie kolorów;)  Nie ma tu jeszcze tego granatowego wzoru odciśniętego na obrazie. Powstał w kolejnych latach, gdy półtno leżało wciśnięte pod łóżko i przykryte stertą różnych rzeczy, między innymi karimatą od Basi (pozdrawiam Cyganów;) ) 




Dogrzebałam się też do poprzedniej wersji z 15 marca 2017 roku (ale paskudztwo;) 



Wcześniej już nie sięgnę, bo brak mi cierpliwości do przeglądania zdjęć. Ale chyba właśnie pierwszy raz przedstawiłam dokładniej mój proces myślowy podczas malowania. 


niedziela, 27 listopada 2016

Sen Krawcowej


Taki tytuł nadał Mąż, gdy pierwszy raz rzucił okiem na obraz. A obraz wygląda tak: 


Jak tak na to patrzę, to zastanawiam się, czy nie powinien się nazywać 'Koszmar Krawcowej'.
Na razie jednak postanowiłam być miła dla Męża i została jego wersja. Tak wyglądają zbliżenia: 




A tak wygląda jeden bok: 




A wszystko zaczęło się pewnego czerwcowego wieczoru od takiego czegoś: 






Ale ciągle zastanawiam się czy nie dodać temu dziełu czegoś więcej (na przykład guzików):



wtorek, 25 października 2016

Odśrodkowość


    No to czas pokazać kolejny z zamówionych obrazów. Tematycznie podobny, ale jednak inny. Prezentuje się tak: 


A na sztaludze z lodówką w tle tak: 



A tak wyglądają zbliżenia: 







      A jak ktoś chce zobaczyć przez jakie meandry pomysłów przedzierałam się wcześniej, to proszę: 




Zauważmy, że w tle, na lodówce, wisi jeszcze jedna koncepcja muzyczna, która jednakowoż nie okazała się 
udana. Za to na poniższej wczesnej wersji widać stos zapałek, tudzież coś na kształt kotary teatralnej (nie 
pytajcie co mną powodowało - niemniej jednak coś takiego było widoczne przez jakiś tydzień na obrazie). 


A tak wyglądało obecne płótno pierwszego dnia malowania (czyli jakoś w drugiej połowie sierpnia):


środa, 19 października 2016

Muzyczna przeplatanka

Ostatnio namalowałam kilka obrazów. Przypuszczam, że dla mieszkających ze mną pod jednym dachem i obserwujących moje zmagania (pozdrawiam męża i dzieci) mój workflow wyglądał dość dziwnie. Jednego dnia coś zaczęłam malować. Za dwa dni malowałam na płótnie obok. A potem włączyłam w tę zabawę trzecie płótno (bo dwa pozostałe moim zdaniem przestały rokować, że coś z nich wyjdzie). Po czym za tydzień wracałam do pierwszego i wszystko zamalowywałam. Potem wybierałam któreś z pozostałych i zamalowywałam powiedzmy połowę. I tak mniej więcej przez trzy miesiące. 
A stało się tak dlatego, że obiecałam, że namaluję dwa obrazy na ZADANY temat. Miał to być prezent dla Przyjaciół moich Przyjaciół. W temacie niby duża dowolność, ale jednak ramy były określone dość wyraźnie. Było to trudniejsze niż przypuszczałam. No ale powstały. I nawet mi się podobają.

Pierwszy z nich prezentuje się tak: 


A na sztaludze i w innym oświetleniu tak: 



Poniżej kilka zbliżeń: 




To jeden z wcześniejszych etapów: 




A w tym właśnie momencie, na bardzo wczesnym etapie,
po bliższym przyjrzeniu się 'dziełu' sięgnęłam po drugie płótno:



środa, 4 maja 2016

Trzy Neurony

Po paru miesiącach wena twórcza do mnie wróciła i mam kolejny obraz. Obraz malowany chyba z 5 razy od początku. 




Na sztaludze prezentuje się tak: 



A jedno ze zbliżeń wygląda tak: 



Oczywiście warstwy poprzednich obrazów prześwitują bezlitośnie w kilku miejscach.

Poniżej wklejam obrazek-szkic, który narysowałam u moich rodziców kredkami.
Tak sobie bazgrałam dla zabawy, a potem na tyle mi się spodobało, że przeniosłam
to na płótno.